czwartek, 17 listopada 2022

O psie, dla którego przejście nad kępą trawy było wyczynem

Historii niektórych psów, z którymi pracujemy, nie znamy. I może tak jest lepiej. Patrząc na uszy Bogusi, ucięte przez kogoś w dziwny sposób, chyba nie chcę wiedzieć, jak i dlaczego to się stało. Ten pies nie był zdziczały, nie poznał ludzi dopiero w schronisku. Problemem tego psa jest to, że poznał ludzi, niestety niewłaściwych.


Bogusia, gdy trafiła do schroniska, nie dawała się dotknąć. Na wyciągniętą rękę reagowała skomleniem, jak gdyby odczuwała ból. Wszak zbliżanie się człowieka i jego rąk było zwiastunem bólu. A strach przed bólem bywa gorszy niż sam ból.

Czym jest strach? Neurobiolog Jaak Panskepp („Affective Neuroscience: Foundations of Animal and Human Emotions”, 1998) wyróżnił 7 systemów emocjonalnych. 4 z nich są stale aktywne i odpowiadają za przeżycie zwierzęcia (w tym nas – ludzi). Strach (FEAR) to emocja, która podpowiada nam, że jeśli czegoś nie zrobimy, to stanie nam się coś złego. Nie idź tam, unikaj, uciekaj, walcz - „podszeptują” nam struktury podkorowe, które dzielimy ze wszystkimi ssakami i nie tylko. Strach „biegnie” sobie w mózgu różnymi szlakami. Jeden omija korę mózgową, świadomość, ale za to jest bardzo szybki. Pracując z psami zdziczałymi, można zobaczyć ich natychmiastowe, zaskakująco szybkie reakcje w odpowiedzi na nagły dźwięk czy napięcie smyczy. Drugi szlak prowadzi do kory mózgowej i daje świadome przetwarzanie strachu. Pozwala na zrozumienie, czego się boimy, pozwala również na uczenie się, czego mamy się bać. Strachem można się „zarazić” od innych, co oczywiście też służy przetrwaniu. Byłoby kiepsko, gdybyśmy uczyli się, czego unikać na podstawie tylko i wyłącznie własnych doświadczeń.

W naturze strach aktywuje się wtedy, gdy życie zwierzęcia jest zagrożone. W warunkach, które fundujemy zwierzętom,
w tym psom, bywa inaczej. Dla psów zdziczałych, które trafiają pod opiekę ludzi, strach przed nieznanym jest wielkim problemem. Niestety wiele psów, które trafiają do schronisk, ma za sobą tak złe doświadczenia z życia u boku człowieka, że nie tylko każdy kontakt z ludźmi, ale również oczekiwanie na ich nadejście, ich widok, zbliżanie się,
czy bycie przez nich dotykanym staje się koszmarem. I pies nie ma żadnej możliwości odpocząć od strachu, nie ma również jak realizować swoich naturalnych, psich potrzeb, jeśli jego życie właśnie z racji lęku przed ludźmi, ogranicza się do walki o przetrwanie w niewielkim, schroniskowym kojcu.


Bogusia ufa psom. To dla niej stworzenia, które zna, rozumie, które mogą dać wsparcie. Potrafi również przekonać je do siebie do tego stopnia, że nawet nieufny wobec psów, niewidomy Lir stał się jej przyjacielem. Problemem byli ludzie.
Bo w przekonaniu Bogusi, ludzie krzywdzą.

Bogusi obce też było dobre psie życie. Praca z nią obejmowała nie tylko przekonanie jej, że może na nowo zaufać człowiekowi, pozwolić się dotykać czy podpiąć smycz. Bogusia stoczyła ze sobą prawdziwą bitwę, mocno rozłożoną
w czasie, aby pokonać przejście przez bramkę czy kępkę trawy w wąskim przejściu (którą ostatecznie trzeba było przyciąć), stojące na jej na drodze do wyjścia na spacer i możliwości realizowania swoich naturalnych psich potrzeb. Maleńkimi kroczkami każdego dnia zbliżała się do dnia, gdy wreszcie ruszy nad rzekę. Ale gdy mogła już to zrobić, nie biegała i nie węszyła, jak inne psy. Czujna, nieco przestraszona, dalej walczyła o to, aby być w stanie iść dalej, aby poczuć się lepiej.


9 lat – tak oceniono wiek Bogusi. 9 lat strachu i marnego życia. Tyle wcześniej zaoferował jej człowiek. Teraz po długim czasie pracy z nią chcielibyśmy, aby miała szansę na coś zupełnie innego, na przyjemne, spokojne i bezpieczne życie u boku wrażliwych na jej emocje ludzi.

Schronisko w  Nowinach, gdzie przebywa Bogusia, zostanie zamknięte w grudniu 2022. Bogusia dopiero co zaczęła odzyskiwać normalne życie. Za chwilę czekają ją kolejne zmiany, kolejni ludzie, kolejne schronisko. To może być dla niej za trudne.


Bogusia podąża za człowiekiem, bacznie obserwuje. Obawia się schylania nad nią, sięgania od góry ręką. Jest miłym, ujmującym i delikatnym psem. Świetnie dogaduje się z wszelkimi psimi dzikusami. Ma problemy ze stawami, więc nie przepada za długimi spacerami. Nie lubi też spacerów w upalne dni. Woli krótkie spacery w spokojnym, znanym jej miejscu. Ciągle się zmienia, uczy, nabiera zaufania.


Jeśli chcesz zaopiekować się Bogusią, napisz do mnie lub zadzwoń do schroniska – tel. 534 667 299.